2014/11/07

I finally added a photo.!


Hei.!
 
 
Jak widzicie wreszcie wstawiłam zdjęcia.! No może nie są one z efektem wow, no cóż..
Chociaż minęło niewiele czasu, to do teraz sporo się wydarzyło, więc mam wam trochę do opowiedzenia. Więc na początek tak.. wczoraj, w czwartek zamiast lekcji wybraliśmy się na festiwal smaku. Odbył się on w ekonomiku, do którego szliśmy ponad godzinę. Tam też mieliśmy dwie lekcje: pierwsza, na której dyrektor, a także nauczyciel historii (mało istotne, wiem) opowiadał nam o dziejach banknotów (dopiero teraz, pisząc to skojarzyło mi się z panem krabem ze spongeboba XD);druga, lekcja o geodezji, na której poznawaliśmy czym się zajmuje oraz jej podstawowe podstawy. Następnie na sali gimnastycznej ( do której idąc mijaliśmy kuchnie, z której dochodziły nas wyśmienite zapachy) apel, podczas którego z koleżanką zajęłyśmy się pożeraniem moich kanapek, potem już tylko degustacja i powrót. Niektóre nimi dania, zdecydowanie mniejszość były pyszne, a inne nie. Jak można dodawać pieprzu do lodów...? No cóż, co kto lubi.
     Dzisiaj odbył się szkolny konkurs pieśni patriotycznej. Nasz występ wyszedł genialnie. Praie. No właśnie, mowa tu o sabotażu. Nagle w połowie piosenki zaczęli kawałkami przewijać i cofać podkład. Przez to zajęliśmy trzecie miejsce. Nieźle, co.? Ale w końcu wciąż "na pudle". :)
     Przed chwilą, chwile przed dwudziestą skończyła się impreza urodzinowa mojej siostry. Skończyła wczoraj 9 lat (no wiecie, urodziny 6.11, a przyjęcie dzień później, właśnie dzisiaj). Tak, to przecież oczywiste, że bawiłam się z dziećmi.. Mimo wszystko świetnie się bawiłam.. Jeszcze jutro czeka mnie przyjęcie dla rodziny. Ale o tym kiedy indziej. No więc.. według mnie te 2 dni spędziłam dosyć ciekawie.
     Na samiutki koniec chciałam podziękować Marcie Kot. Za wsparcie i komentarze, które dodają otuchy i mocnego kopa motywacji do dalszej pracy.
     Nienawidzę końcowych uprzejmości, pożegnań. Nigdy mi nie wychodzą, a uważam, że nie są aż tak bardzo potrzebne skoro widzimy się niedługo.
     A i już bym zapomniała o tylu informacjach.! Zostałam wybrana do konkursu z j. polskiego, w poprzednim poście nie było czcionki, post miał się pojawić wczoraj, ale tak się nie stało (Marta wie..), ominęłam haloween'owy maraton filmów (bo zasnęłam), a akcja z wszami zakończyła się bez echa. W trakcie występów nie wiadomo z jakiej przyczyny chciało mi się płakać, wtulałam się w Kasie, żeby powstrzymać wypływ łez. Planuję też zmiany w wyglądzie bloga. Przypomniało mi się chwile przed kliknięciem pomarańczowego, magicznego guziczka z napisem opublikuj (dzięki któremu zresztą możecie się dowiedzieć jak spędziłam dni, jak się czuje i co mi jest). Teraz mogę już bez żadnych wyrzutów położyć się spać i wreszcie wyspać.!